Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
63 posty 19 komentarzy

mkkwola

Alfred Rosłoń - Pragnę Państwa zainteresować jasnymi i ciemnymi stronami działań podziemnej struktury SOLIDARNOŚCI - Międzyzakładowego Komitetu Koordynacyjnego „wola”. Moim celem jest, niedopuszczenie do zakłamywania niedawnej historii z lat 1982 - 1989

Ten niby opozycjonista ROMASZEWSKI

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W tłumaczeniu na dialektykę azjatycką znaczy to tyle: wyjdziecie na wolność wtedy dopiero,

 

„S” za kratami -ZBIGNIEW ROMASZEWSKI
Spośród wielu osobliwości przygotowań do procesu działaczyKSS "KOR" jedna zasługuje na szczególną uwagę! Oto akt oskarżenia w przypadku Zbigniewa Romaszewskiego obejmuje okres od lutego1981do sierpnia1982.W ten sposób wyłączone z oskarżenia zostały4lata właściwej pracy w Komitecie. Włączono natomiast działalność pogrudniową, za którą Romaszewski został już skazany na 4,5 roku więzienia. W tekście oskarżenia czytamy, że "Zbigniew Romaszewski wraz z zespołem współpracowników zorganizował i prowadził Biuro Interwencyjne KSS"K0R".Zadaniem tego biura było zbieranie, dokumentowanie i podawanie do wiadomości publicznej = dowodów bezprawia = władzy wobec robotników/ w tym zakresie prowadzone jest odrębne postępowanie przygotowawcze/".Pogwałcono tu dwie zasady prawnicze, że nie karze się 2 razy za ten sam czyn, oraz że czynu ciągłego/czyn Romaszewskiego uznany został, bowiem za taki/nie dzieli się na fragmenty czas jakościowe aspekty i nie wytacza w stosunku do nich odrębnych procesów.
Wedle logiki prawnej-tej już wypaczonej - należałoby się spodziewać łącznie trzechprocesów w sprawie Romaszewskiego. Ale nie wydaje się, by taki właśnie był zamysł prokuratury. Nie sposób rozpoznać w nim żadnego politycznego interesu, a jest to przecież jedyne kryterium, które w tego typu procesach się liczy. Motyw swoiście ubeckiej zemsty za działalność w newralgicznej dla policji sferze praworządności mógłby teoretycznie wyjaśnić takie "wyróżnienie". Romaszewskiego, jednakże wówczas władza jako całość znalazłaby się na otwarcie stalinowskim kursie. Drugi proces przeciw Romaszewskiemu byłby wtedy ostatnim „ zwykłym ‘’, trzeci zaś-przeciw Romaszewskiemu jako działaczowi specjalizującemu się w Interwencji - byłby pierwszym procesem sfingowanym. Rzeczywisty zamiar kierujący manipulacjami prokuratora Kubali jest chyba inny. Chodzi o to, by korowski okres Romaszewskiego definitywnie wykluczyć z możliwego sądzenia. Sfałszowany, formalny motyw tego kroku - że toczy się odrębne postępowanie w sprawie Biura Interwencyjnego —kamufluje prawdziwy motyw polityczny. A ten mianowicie, że nie można tej sprawy objąć procesem, gdyż trzeba by tym samym wystąpić z otwartą obroną najciemniejszej strony funkcjonowania reżimu – łamania praworządności. Odsłoniłoby to przecież także samą zasadę działania KOR-u, w której koncepcje polityczne, tj. dotyczące ładu demokratycznego i sposobów jego wywalczenia, wiązały się jak najściślej z pytaniem o instytucjonalne gwarancje rządów prawa, z tego pytania wynikałyijemu były podporządkowane.
Ale co to znaczy, że nie można, tej sprawy objąć procesem? Myśl prokuratora biegnie w tym kierunku, że oto trzeba oddzielić aspekt " praworządnościowy " od aspektu politycznego, wyeksponować – oczywiście ten drugi i dowieść, że idea organizacji niezależnej od władzy była receptą nie przeciw jej niepraworządności, lecz-na jej obalenie.
Prokurator mógłby pójść za przykładem Urbana i wprost oświadczyć, że na bezprawiu/"tak zwanym bezprawiu "-mówi Urban/zbijano tu kapitał polityczny, tak jak i dzisiaj zbija go "Solidarność'’, mobilizując opinię w sprawach takich jak Grzegorza Przemyka. Jest to jednak argumentacja jawnie polityczna.Jest to głos stracony, która bezprawie ochrania bądź sankcjonuje w imię własnych interesów, a korowską obronę prawa może jedynie rozumieć jako pretekst w forsowaniu jakichś innych interesów najchętniej „ imperialistycznych".
Wierzę, mimo wszystko co się stało po grudniu, że taka argumentacja jest dziś nie do utrzymania w sądzie. Prokurator Kubala nie dopuszcza do akt śledztwa wielu dokumentów/Jak np. Raport madrycki/, które dowodzą, że to nie panowie sędziowie ani żadna formacja w łonie władzy, lecz właśnie zespół KSS "KOR" był czynnym obrońcą prawa-nie tylko tylko tego pożądanego, lecz także tego w PRL ustanowionego. Przed sądem dokumenty te musiałyby zostać rozpatrzone i sąd, który nie wydałby wyroku uniewinniającego, popadłby w sprzeczność z najgłębszą treścią swojego powołania.
Ale przecież, powie ktoś, sądjużw tę sprzeczność popadł,ito bez bólu, skoro sankcjonuje przetrzymywanie działaczy w areszcie. Wobec tego to, co wyżej napisałem, należy zaliczyć do prób perswazyjnej moralistyki. Po cóż ona? Udawać czy zakładać, że sąd jest niezawisły, to rzecz adwokata. Sądzę jednak, że poza racjami moralnymi, które czynią ten proces przestępstwem w majestacie prawa, istnieją pewne racje polityczne, które sprawiają, że przeprowadzić go nie sposób. Jakoż brak "kiełbasy wyborczej „, niemożność totalistycznej mobilizacji społeczeństwa pod hasłami antyimperialistycznymi i olbrzymia represyjność prawa-wszystko to są czynniki, które pozostawiają władzy Już tylko ten blady cień autorytetu, jaki pada z wysiłków utrzymania się w granicach tegoż prawa, "Polska z Helsinek się nie wycofała "-powiada publicysta „Polityki" Krzemiński w rozmowie z Kreiskym. Otóż "Polska" oczywiście łamie postanowienia helsińskie, jednakże procesy działaczy Z czwórki "i "siódemki" byłyby czymś więcej. Byłyby, bowiem widowiskowym aktem odrzucenia tej pro helsińskiej propagandy. Oznaczałyby koniec balansów, póz i gestów, nawet tak ordynarnych jak ów-sowiecki z ducha-Urbana pomysł na deportację.
Zastanawiając się nad całą tą sprawą trudno nie przywołać celnego powiedzenia Michnika, bodajże z początków wojny: "wszyscyjesteśmy zakładnikami”.W tłumaczeniu na dialektykę azjatycką znaczy to tyle: wyjdziecie na wolność wtedy dopiero, gdy społeczeństwo przestanie was wspierać, to znaczy-gdy walka o wolność ustanie.
Koledzy, nie możecie być, więc ani skazani, ani uwolnieni. Cóż, może jest w tym coś krzepiącego. Trudno przecież, o jaskrawszy dowód faktu, że władza PRL znalazła się w ślepym zaułku i czas się zbliża nowej odnowy.
Andrzej Rombach.
Tyg. „wola” nr. 42 (83) redaktor naczelny Michał Boni.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31