Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
63 posty 19 komentarzy

mkkwola

Alfred Rosłoń - Pragnę Państwa zainteresować jasnymi i ciemnymi stronami działań podziemnej struktury SOLIDARNOŚCI - Międzyzakładowego Komitetu Koordynacyjnego „wola”. Moim celem jest, niedopuszczenie do zakłamywania niedawnej historii z lat 1982 - 1989

MPT Warszawa, podziemna gazetka „Głos Wolnego Taksówkarza”.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Głos Wolnego Taksówkarza” był gazetką podziemnej struktury Solidarności przy Tymczasowym Komitecie Założycielskim Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego w Warszawie. „MPT”

//GWTmpt.blog.interia.pl

MPT Warszawa, podziemna gazetka „Głos Wolnego Taksówkarza”.

Nie pozwólmy zakłamywać historii podziemnej Solidarności w latach 1981 – 1989! „Głos Wolnego Taksówkarza” był gazetką podziemnej struktury Solidarności przy Tymczasowym Komitecie Założycielskim Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego w Warszawie. „MPT” miało II bazy w Warszawie, jedną na Dzielnicy Ochota i drugą na Dzielnicy Grochów. Zawarte informacje w „GWT” pochodziły z obu baz MPT i wydawana gazeta była rozpowszechniana na tych bazach. Później „GWT” był dokładany do podziemnych gazet kolportowanych przez Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny. TKZ „Solidarność” przy „MPT” należało od 1982 roku do struktury MKK zrzeszającej kilkadziesiąt zakładów pracy z Warszawy i okolic. Kierowcy „MPT” byli osobami rozwożącymi wraz kolporterami prasę podziemną na punkty kolportażu znajdujące się w Warszawie.


Jak zostałem współredaktorem i wydawcą podziemnej gazetki „Głos Wolnego Taksówkarza”. Na to jest prosta odpowiedź, a wyglądało to tak: we wrześniu 1982 roku przyszli do mnie dwaj panowie. Jeden nazywał się: Alfred Rosłoń zwany Fredek a w podziemiu miał pseudonim „Tadek” drugi nazywał się: Bohdan Głuszkowski zwany „chochelka”, ale Bohdan już nie żyje. Fredek i Bohdan byli ze mną umówieni za pośrednictwem Teresy Głuszkowskiej, żony Bohdana. Z Teresą razem pracowaliśmy w Hucie „Warszawa”. Fredek i Bohdan przynieśli ze sobą „ramkę”, na której drukowali „GWT” i rozpoczęli u mnie drukowanie, bo nie było chętnych do użyczenia lokalu na drukarnię, jak także ludzi do drukowania w podziemiu. Ramka była zbudowana podobnie do ramki sitodrukowej, z tym wyjątkiem, że sito ramki było przystosowane do matryc białkowych, a wyciskanie farby odbywało się za pomocą wałka fotograficznego do zdjęć. Pod sito ramki była przyczepiona flanela oraz matryca białkowa a pod matrycę wkładana była kartka papieru i wyciśnięta wałkiem farba przez otwory w matrycy pozostawiała druk na papierze. Matryce białkowe były takie same jak do powielacza. Przygotowanie matrycy do druku, polegało na nanoszeniu tekstu za pomocą maszyny do pisania, która wybijała litery w matrycy. Za czasów rządów junty wojskowej Jaruzelskiego, esbecy przy każdej możliwości pobierali próbki czcionek maszyn do pisania z adresami właścicieli tych maszyn. Czcionki miały swoje charakterystyczne wady i cechy a po tych cechach można było ustalić, na jakiej maszynie była przygotowywana matryca białkowa – pod warunkiem, że Służba Bezpieczeństwa wcześniej posiadała próbki tych czcionek. Do drukowania używana była farba powielaczowa. Każda kartka po wyjęciu spod ramki była odkładana osobno, ponieważ musiała wyschnąć na niej farba. Mieszkanie wyglądało jak śmietnik, każde wolne miejsce było przykryte schnącą kartką. Taka produkcja trwała do ok. kwietnia 1983 roku, kiedy to Alfred Rosłoń załatwił z MKK „wola” powielacz elektryczny „Rex Rotary”.


Już od pewnego czasu, przygotowaniem matryc i drukowaniem „GWT” zajmowałem się tylko z Fredkiem. Fredek utracił płynność współpracy z członkami TKZ Solidarność przy MPT (Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe) w Warszawie.


Razem z Alfredem zamieniliśmy się w zespół redakcyjny oraz drukarzy gazetki „Głos Wolnego Taksówkarza”, a Fredek dodatkowo był kolporterem „GWT”.


Utrzymanie wydawania i kolportażu „GWT” zostało w naszych rękach. Prostuję informacją o gazetce „Głos Wolnego Taksówkarza” umieszczony w internetowym wydaniu „Encyklopedia Solidarności”.


Od kwietnia 1983 roku przejęliśmy redakcję wraz z drukowaniem „GWT” a na Fredka ponadto spadł obowiązek zdobywania informacji na temat sytuacji w obu bazach „MPT” NA Ochocie i Grochowie. Fredek przyniósł do mnie maszynę do pisania i zająłem się przygotowywaniem matryc białkowych do każdego kolejnego numeru „GWT”. Na matrycy białkowej pisałem jak na zwykłej kartce papieru, tylko w przypadku błędów literowych, taki błąd usuwałem przy pomocy lakieru do paznokci – barwa nie miała znaczenia. Przedziurawioną błędną literą matrycę białkową smarowałem lakierem a następnie czekałem do jego wyschnięcia. W retuszowanym miejscu po wyschnięciu lakieru, można było spokojnie umieścić żądaną literę.


„GWT” w okresie produkcji na powielaczu, wychodził Tego samego dnia, kiedy drukowaliśmy dla MKK „wola” „Tygodnik Mazowsze”. Niestety z przyczyn od nas niezależnych „GWT” wychodził w różnych odległościach czasowych pomiędzy numerami a spowodowane to było brakiem informacji z baz „MPT”. Dużo problemów miał Fredek w zdobywaniu materiałów do każdego kolejnego numeru. Ponieważ ilość informacji była niewielka i nie zapełniała w pełni kartki formatu „A4”, postanowiliśmy umieścić kącik humoru. W ten sposób kartka była wypełniona treścią, a my nie musieliśmy się wstydzić za TKZ „Solidarność” przy MPT w Warszawie. Służba Bezpieczeństwa z ul. Okrzei w Warszawie, nie musiała wiedzieć, jaka jest przyczyna obsuwania się cotygodniowego cyklu wydawniczego „GWT”.

Nakład „GWT” w okresie, kiedy był robiony na ramce, faktycznie mógł wynosić ok. 100 egzemplarzy. W mojej ocenie, od kiedy „GWT” był robiony na powielaczu, to jego nakład wynosił ok. 500 egzemplarzy i trafiał różnymi kanałami do szerszej grupy czytelników, niż dwie bazy MPT.

1. Hanna Lewandowska- nie przygotowywała matryc do „GWT” od kwietnia 1983 roku, ponieważ to ja przygotowywałem matryce białkowe.

2. Dominik Tyburski- na pewno od kwietnia 1983 roku nie brał udziału w produkcji i redagowaniu „GWT”, bo te czynności wykonywałem razem z Alfredem Rosłoniem do wydanego przez nas ostatniego numeru „GWT”. Dominik Tyburski miał możliwość dalszego ukrywania się, bo miał gdzie. Ja także załatwiałem miejsca do ukrycia Tyburskiego, ale on wybrał ujawnienie się i chęć zaistnienia w mediach. Na drugi dzień po jego ujawnieniu, dziennik „Życie Warszawy” umieścił na swoich łamach informację o jego ujawnieniu. Dlaczego tak szybko się ujawnił, wie tylko Tyburski.


Nieustannie się zastanawiam, dlaczego ludzie podziemia zakłamują niedawną historię o podziemnej Solidarności w latach 1981 – 1989? Stają się oni w moich oczach mitomanami. Takich mitomanów jest pomiędzy działaczami podziemnej Solidarności liczna grupa. Pewnie postawię pytanie retoryczne – dlaczego zakłamujecie niedawną historię? Czy nie jest wam wstyd za takie postępowanie? Czy zapomnieliście o znaczeniu sentencji „Bóg Honor Ojczyzna”?, która nam przyświecała w podziemnej działalności?

Szkoda, że “Encyklopedia Solidarności” nie podaje dat pracy w podziemiu. W przypadku wymienionych działaczy “MPT” to ich praca przy wydawaniu “GWT” trwała około roku a z treści zawartej w Encyklopedii Solidarności można dojść do przekonania, że redagowali i wydawali od 1982 do 1989 roku. Fakty są inne i dlatego to wszystko opisuję.


//pressmix.eu/index.php/2012/08/05/mpt-warszawa-podziemna-gazetka-glos-wolnego-taksowkarza/

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31